Przewóz rowerów – niełatwa sprawa

Przewóz jednośladów – niełatwa sprawa

Dużo więcej ludzi zaczyna uprawiać aktywności fizyczne. Niektórzy uprawiają Thai Chi, następni uprawiają szalenie powszechny w ostatniach latach Nordic Walking, tymczasem inni wybierają jazdę na bicyklu. O ile do biegów długodystansowych praktycznie żadne żeczy nie są nam nieodzowne, do Nordic Walkingu konieczne nam są zaledwie kijki, które to nadzwyczaj łatwo jest przetransportować chociażby na motorze, to z jazdą na rowerze jest już ociupinę problematyczniej, bowiem bicykl jest instrumentem jednak nieco większego gabarytu, niż wspomniane kijki. Co w okoliczności, w której planujemy przewieźć nasz bicykl samochodem, ponieważ wybieramy się np na kilka tygodni na wczasy i w tych miejscach również planujemy praktykować swoją ulubioną dyscyplinę sportową chociażby dla przyjemności? Uproszczoną sytuację posiadają osoby posiadające samochód w posiadaniu samochodu opatrzonego dużą przestrzenią ładunkową, gdzie ów jednoślad się zmieści. Natomiast w przypadku gdy nie dysponujemy takim autem, to co wtedy jeśteśmy w stanie uczynić? Czy nie mamy wyjścia i musimy wycofać ze swoich rozrywek i jednak na kilka tygodni odpuścic sobie jazdę na bicyklu, mimo, że bardzo tego nie chcemy? Naturalnie, z niczego bynajmniej nie musimy rezygnować. Istnieje doskonały sposób na to, aby przetransportować rower w wygodny sposób i funkcjonalny bez względu na to, od faktu, czy przemieszczamy się raptem szcześćdziesiąt km od miasta naszego zakwaterowania, czy wycieczka ta jest trochę większa , na sześćset km. Continue reading

Transport materiałów tekstylnych – jak?

Transport materiałów tekstylnych – jak?

    W zasadzie transportowanie materiałów tekstylnych nie jest jakimś wielkim problemem. Poradzimy sobie. Jednak z pewnością nie można być całkowitym ignorantem! Jasna sprawa, że transport materiałów tekstylnych w żadnym wypadku nie może być potraktowany przez nas po macoszemu. Dlatego właśnie zaznajomienie się z owym artykułem jest bardzo dobrym pomysłem.
Continue reading